Nie ulega wątpliwości, że kredyty mieszkaniowe i hipoteczne nie są kredytami tanimi i nie wszystkich na nie stać. Ci, których na nie nie stać mogą korzystać z pomocy rządowej czyli programu „rodzina na swoim”. Są to w chwili obecnej najtańsze kredyty mieszkaniowe i zapotrzebowanie na nie jest również bardzo duże. Nic więc dziwnego, że coraz więcej osób pyta o takie kredyty i banki oraz rząd starają się pokrywać tego typu zapotrzebowanie. Przypomnijmy, iż rząd dopłaca 50% do spłacanych odsetek, a więc jest to znacząca pomoc. Niestety nie wszyscy mogą korzystać z tego rodzaju kredytów, a są to – jak już wspomnieliśmy na wstępie – w chwili obecnej najtańsze kredyty mieszkaniowe.
- Rzeczywiście obecnie są to najtańsze kredyty mieszkaniowe, ale trzeba też pamiętać, że jest to tylko pożyczka i pieniądze, które rząd pożycza trzeba będzie kiedyś zwrócić. Z pewnością jednak spłata odbędzie się również na preferencyjnych warunkach. Poza tym dla wielu rodzin jest to jedyna szansa na pozyskanie własnego mieszkania i z tę inicjatywę trzeba rząd pochwalić. Zresztą nie jest to jedyna inicjatywa pomocowa rządu, albowiem kredytobiorcy, którzy spłacają już kredyty mieszkaniowe, a właściwie nie mogą ich spłacać, ponieważ stracili pracę, mogą starać się o taką pomoc – twierdzi ekspert od rynku kredytów mieszkaniowych
Mogą, ale specjalnie nie starają się o nią.Mimo trudnej sytuacji w jakiej przebywa wiele polskich rodzin, nie korzystają one z pomocy rządowej przy spłacie kredytów hipotecznych. Program pomocowy rządu dla osób, które straciły pracę nie z własnej winy, przewiduje dopłaty do miesięcznych rat nawet do 1200 złotych. Nie jest to oczywiście darowizna tylko kredyt, który później trzeba będzie spłacić. Jednakże jest to bardzo niskooprocentowany kredyt rozłożony nawet na kilka lat. Przypomnijmy, iż warunkiem otrzymania takiego wsparcia finansowego jest zaświadczenie z urzędu pracy i nieposiadanie innych nieruchomości, z których ewentualnie można byłoby spłacić swój dług. Z wyliczeń Banku Gospodarstwa Krajowego, który spłaca kredyty bezrobotnych wynika, że z programu tego skorzystało zaledwie niewiele ponad 1000 osób, a rząd wydał jedynie niecałe 3 mln złotych z planowanych na ten cel kilkuset milionów. Sytuacja nieco dziwi, ponieważ bezrobocie stale rośnie, bankom przybywa niespłacanych w terminie kredytów, bądź w ogóle niespłacanych, a chętnych do skorzystania z dofinansowania brakuje. Jest to odwrotna sytuacja jak z programem rządowym „Rodzina na swoim”. Preferencyjne kredyty z dopłatami rządowymi tego programu cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem wśród polskich rodzin oraz osób samotnie wychowujących dzieci /po zmianach być może i singli/, które mieszczą się w kryteriach tego programu. Skąd zatem bierze się brak zainteresowania dopłatami dla osób, które utraciły pracę nie z własnej winy? Nikt nie potrafi tego logicznie wyjaśnić: może zawiodła komunikacja z bezrobotnymi, może znaleźli pracę i spłacają swoje zadłużenia /banki tego nie potwierdzają/, a możę po prostu wolą zacisnąć pasa i powoli spłacać swoje zadłużenia. Tak czy inaczej program ten obowiązuje jeszcze do końca tego roku i jeżeli ktoś zdecyduje się na skorzystanie z takich dopłat powinien się pośpieszyć.

Loading...